zabiegi lutego
sprawdź >>
BLIZNA POPARZENIOWA- STUDIUM PRZYPADKU
Czas czytania: 4 min

Według większości statystyk oparzeniom ulega około 1% ludności w każdej populacji. Zgodnie z tym szacuje się, że w Polsce rocznie dochodzi do 400 000 wypadków.

Dziś prezentujemy Wam materiał dla nas szczególny, poruszający, mocny i jednocześnie dający nadzieję na to, że każda prawdziwa walka może zakończyć się sukcesem! W poniższym artykule możecie w całości zobaczyć jak wyglądała droga naszej pacjentki Kasi, która trafiła do anpaTu z rozległą blizną po oparzeniu uda.
W trakcie terapii zastosowałyśmy kilka technologii, połączonych w spójną całość: karboksyterapię i Icoone. Oba te zabiegi były wspomagane przez odpowiednią pielęgnację domową, wykonywaną przez pacjentkę w domu.

Historia Kasi:

21 czerwca Kasia doznała urazu, oblewając się wrzątkiem. Poparzeniu uległa znaczna cześć lewego uda na przedniej i wewnetrznej jego stronie oraz niewielka cześć na prawym udzie. Poparzenie na lewej nodze było II-III stopnia, na prawej był to stopień I.

ETAP 1:
Bąbel poparzeniowy wypełniony surowica, pacjentka odczuwa ogromny ból. Narazstająca opuchlizna powyżej kolana aż do pachwiny.

DZIAŁANIA: Konsultacja z lekarzem, zwieńczona wdrążeniem leków przeciwzakrzepowych, przeciwbólowych, antybiotykoterapii, przeciwzapalnych i przeciwobrzękowych. Bezpośrednio na oparzenie zastosowano Argosulfan, opatrunek- jałowe gaziki, co następnie owinięto bandażem.

ETAP 2:

Narastające pęcherze, które zostały przebite przez lekarza, a następnie samą pacjentke. Opuchlizna spowodowała unieruchomienie, noga powiekszyła się o 50% przez potężny obrzęk. Kasia nie mogła się poruszać, leżała w pozycji z nogą do góry.
Dwa dni po zdarzeniu na przebitych pęcherzach zaczęła pojawiać się  warstwa tkanek, która zabezpiecza skórę i pozwala jej się zregenerować oraz wytworzyć nową sieć naczyń krwionośnych. W dotyku przypominała podeszwę, twór był twardy, chropowaty. Wszystkiemu towarzyszył ogromny ból, szczególnie podczas pielęgnacji rany.

 

Dwa dni po zdarzeniu na przebitych pęcherzach zaczęła pojawiać się  warstwa tkanek, która zabezpiecza skórę i pozwala jej się zregenerować oraz wytworzyć nową sieć naczyń krwionośnych. W dotyku przypominała podeszwę, twór był twardy, chropowaty. Wszystkiemu towarzyszył ogromny ból, szczególnie podczas pielęgnacji rany.

DZIAŁANIA: poza stosowaniem maści Argosulfan w ciągu dnia, Kasia rozpoczęła kuracje żelami Gen Factor - nakładając je na noc, bezpośrednio na ranę. Powodowało to niewyobrażalny ból i pieczenie.

 

ETAM 3

Około 4 - 5 dnia po oparzeniu wraz z Argosulfanem, nasączając gazy solą fizjologiczną, Kasia pozbyła się tworu ochraniającego z nogi. Po tym działaniu, rana wyglądała znaczenie lepiej, oczyściła się i zaczęła naskórkowa. Lekarz ocenił wtedy skalę poparzenia na II-III stopień. Prognoza wygładzała tak, że na proces leczenia i gojenia zakończy się rozległą blizną. Po około tygodniu zaczął też schodzić obrzęk - to wtedy Kasia zaczęła funkcjonować, wychodząc z łóżka. 

DZIAŁANIA: po odpadnieciu tkanki ochraniającej pielęgnacja polegała na: nakładaniu żelu Gen Factor na  środek rany na noc, na dzień Argosulfan, a na to opatrunek. Na brzegi rany Kasia zaczęła stosować preparat DuoLife. Jego zadaniem było uelastycznienie rany i wspomożenie procesu „zamknięcia“ się jej od środka.

ETAP 4:
Kasia w połowie lipca zaczęła wychodzić z domu, jeździć samochodem i wróciła do pracy. Rana się zamknęła, lekarz uznał etap gojenia za zakończony.

DZIAŁANIA: kontynuacja pielęgnacji, ale ze zmianą kolejności – maść Argosulfan na noc, a żele na dzień, na brzegi nadal DuoLife. Żele zapewniały ogromny komfort w poruszaniu się, "zalewały" ranę, nadając jej plastyczność, dzięki czemu Kasia mogła wykonywać codzienne czynności, nawet ćwicznia. Po czasie odstawiła Argosulfan, nie było już potrzeby jego stosowania.

Cały proces pielęgnacji rany wymagał od Kasi ogromnej determinacji i czasu. Sama pielęgnacja zajmowała parę godzin i kojarzyła się z dużym bólem. Żele oraz Argosulfan zawsze ściągała nasączając opatrunek solą fizjologiczną - tylko w taki sposób możliwym było usunięcie go z powierzchni skóry.

Kasia trafiła do gabinetów anpaTu 10 września 2020r. Na tym etapie jej pielęgnacja poza dotychczasową została wzbogacona o stymulacje mechaniczną- szczotkowanie na sucho szczotką Arosha, stosowanie kremów i olejków z Arosha oraz masowanie, "dotykanie" tego obszaru (celem była stałą stymulacja).

WIZUALNIE - Skóra wyglądała diametralnie inaczej niż na samym początku. Powierzchnia została pokryta naskórkiem grubym, przypominającym w dotyku skorupę. Miała kolor brązowo-czerwony. Wizualnie wygłądało to tak jakby w środku toczył się jeszcze stan zapalny, a na zewnątrz tkanka była mocno zrogowaciała i pojawiały się pierwsze blizny przerostowe- w postaci zwłókniałych odgałęzień, "pręgów".

PALPACYJNIE - Kasia podczas badania palpacyjnego nie odczuwała bólu, jedynie dyskomfort i tkliwość obszaru. Wynikało to z przeczulicy skóry i psychicznej bariery po urazie jaki doznała tkanka. Można to porównać do bólu fantomowego. Rana jest zagojona, nie powoduje już żadnych dolegliwości bólowych ale mózg wysyła sygnał o traumie i urazie który przeszło, wywołując zupełnie realistyczne odczucia bólu i dyskomfortu.

W ramach terapii w anpaTu zaplanowałyśmy serię 10 zabiegów Icoone oraz 10 zabiegów karboksyterapii. Cel jaki chciałyśmy uzyskać to minimalizacja skutków jakie niesie za soba takie poparzenie - czyli nie dopuszczenie do powstania blizny.

Po wykonaniu zaplanowanej terapii zabiegów Icoone i karboksyterapii efekt jest taki jak na poniższym zdjęciu!

przeczytaj również:
Zarezerwuj 30 minut na bezpłatną konsultację
Porozmawiajmy!
#gabinetyanpatu
Newsletter
Obiecujemy, że nie będziemy obciążać Twojej skrzynki. Wysyłamy tylko e-maile i oferty, które mają good vibe.

    TOP ZABIEGI
    MENU
    This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.
    magnifier linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram